HISTORIA OSP ŁAZÓW
11 GRUDNIA 1929 ROK - ZEBRANIE ZAŁOŻYCIELSKIE
Powstaniu Ochotniczej Straży Pożarnej w Łazowie towarzyszył duży entuzjazm wszystkich ówczesnych mieszkańców, w pamięci których pozostawał jeszcze obraz wielkiego pożaru we wsi, o którym w swoich pamiętnikach wspomina hrabina Helena Ostrowska opisując rozmiar tragedii i sposoby pomocy pogorzelcom. Duże nadzieje na powodzenie tego przedsięwzięcia wiazano z faktem przyjętego patronatu i pełnej aprobaty ze strony właściciela majątku w Maluszynie, hrabiego Stanisława Potockiego.
PIERWSZY ZARZĄD OSP ŁAZÓW Po omówieniu zasadniczych kwestii celów i finansów zakładanej organizacji, przystapiono do głosowania kandydatur na kluczowe funkcje w zarządzie i komisji rewizyjnej. Zarząd ukonstytuował się j/n:
Prezes: Hrabia Stanisław Potocki
Z-ca Prez.: Stanisław Korycki
Skarbnik: Konstanty Wodzisławski
Sekretarz: Ludwik Baryła
Naczelnik: Stefan Sułgut
Z-ca Naczelnika: Franciszek Baryła
Gospodarz: Andrzej Łuczyński
W skład komisji rewizyjnej weszli:
Ksiądz Hamerling - proboszcz parafii Maluszyn
Józef Zakrzewski i Michał Wodzisławski
Protokół podpisali: Sekretarz (i protokolant zebrania) : Ludwik Baryła, Naczelnik: Stefan Sułgut i w zastępstwie Prezesa Potockiego - Stanisław Korycki
Wybór hr.Potockiego miał charakter kurtuazyjny i nie pozbawiony był cech "politycznych". Grupa założycielska była doskonale zorientowana w kosztach całego przedsięwzięcia, dlatego już na zabraniu założycielskim szczegółowo okreslono źródła przyszłych przychodów wykorzystując dostępne akty prawne nakazujące administracji państwowej udzielania wsparcia tworzonym jednostkom OSP .
Wsparcia finansowego mogły wówczas udzielić:
Państwowy Zakład Ubezpieczeń na zakup sprzętu, gmina w zakresie dotacji 5% wysokości przekazywanych ze wsi podatków i hrabia, jako właściciel ziemski od opłat z polowań.
Oczywiście fundusz straży budowany był również z wpłat członków straży w ustalonej wysokości złotych 3-ch, ...a kto będzie mógł więcej również będzie przyjmowane.
Jak wynika z późniejszych (po 1929 roku) sprawozdań, z obowiązku i to częściowo wywiązał się zakład ubezpieczeń finansując "sikawkę" oraz przez krótki okres gmina finansując część kosztów planowanej budowy remizy strażackiej.
Potocki w 1930 roku zafundował strażakom komplet instrumentów dla orkiestry - i właściwie jego patronat na tym się skończył.
Z opłat za polowania hrabiego nie wpłynęła ani jedna złotówka.
W sprawozdaniu z 8 marca 1936 roku czytamy: ...Na dzień 7 marca 1936 roku stan majątku przedstawia się następująco:
1. Plac pod remizę i boisko - 400 zł
2. Sikawka przenośna z wężami - 400zł
3. Wóz - 200 zł
4. Beczka niekuta żelazna - 30zł
5. 18 chełmów - 150zł
6. 18 bluz drelichowych - 27zł
7. 2 drabiny przystawne - 20zł
8. 3 bosaki - 10zł
9. 4 łopaty - 6zł
10. 3 topory - 12zł
11. Motor dwucylindrowy - 160zł
12. 16 rogatywek - 16zł ;
13. Wąż tłoczony - 25zł
BUDOWA REMIZY STRAŻACKIEJ Budowę remizy strażackiej rozpoczęto w 1931 roku po tym, jak gmina przydzieliła strażakom plac oraz nieznaczną kwotę pieniędzy na zakup materiałów. Rejonem działania OSP w Łazowie były okoliczne wsie w promieniu do 15 km, toteż budowę realizowali nie tylko Łazowiacy lecz również mieszkańcy wsi sąsiedzkich. Było to przedsięwzięcie wyłącznie o charakterze społecznym a każdy deklarował swój udział bądź to w materiałach bądź w robociźnie. Budowę ukończono w 1935 roku - choć do wybuchu wojny trwały jeszcze prace nad wykończeniem wnętrza budynku.
W latach powojennych (58-76) rozbudowywano budynek wymieniając pokrycie dachowe, dostawiając garaż i część gospodarczą. W tym kształcie dotrwał do czasów współczesnych.
W 2013 roku rozpoczęliśmy gruntowny remont wymieniając dach oraz stolarkę otworową.

CIEKAWOSTKI Z TAMTYCH CZASÓW
Hrabia Potocki nie pojawił się na kolejnych dwóch zebraniach sprawozdawczo-wyborczych i wobec takiej postawy, zarząd zwolnił go ze stanowiska prezesa w 1931 roku powołując jednocześnie na to stanowisko Ignacego Jezierskiego ówczesnego nauczyciela szkoły powszechnej w Łazowie. Na odzew dworu nie trzeba było długo czekać - zarządca majątku Potockiego w Maluszynie zwrócił się z pismem do strażaków o natychmiastowy zwrot instrumentów. Strażacy jednak stanowczo odpowiedzieli, ?że jak hrabia zapłaci 550 złotych za remont instrumentów w Warszawie to instrumenty dostanie z powrotem - na tym współpraca dworu ze strażakami się skończyła. Trzeba przyznać, że hrabia Stanisław lekkiego życia z łazowskimi strażakami nie miał. Otóż budując wspaniały park w swojej siedzibie w Maluszynie - przypomniał sobie o historycznym kamieniu co akurat w Łazowie stał na rozdrożu prowadzącym do Wielgomłym. Jak wieść niosła, pochodził prawdopodobnie z pogańskiego bożka - światowida - i oznaczał początek wsi w miejscu które do dziś nazwywane jest "za kamieniem". Posłał więc wozy z Maluszyna i nikomu nic nie mówiąc zabrał kamień łazowiakom. A że pora żniw była, nikt z mieszkańców wsi tej "bandziorki" nie widział. Jednak dość szybko "szydło z worka wyszło" i strażaki wyposażeni w dwa wozy i siłę chłopa - wieczorem tego samego dnia pod dwór Maluszyński przybyli i jak mawiają - bez słowa i zgody hrabiego kamień "odbili". Postawili go jednak w nowym miejscu na końcu wsi przy drodze do wsi Barycz coby hrabia jechać musiał przez wieś całą gdyby znów "zachciało" mu się kamienia.
icon










CZAS WALKI I CHWAŁY...
Straż Pożarna w czasie okupacji podlegała lokalnej administracji niemieckiej pod szczególnym nadzorem żandarmerii z Maluszyna i policji w Silniczce. Narzucono zasady uczestnictwa w akcjach bojowych i zbiórek strażackich. Mimo tak ograniczonych zasad funkcjonowania jednostki OSP w Łazowie - grupa strażaków pod przewodnictwem członka ZWZ (a od 1942 roku) AK Konstantego Wodzisławskiego utworzyła we wsi tajną komórkę wywiadu AK rejonu Maluszyn. Grupa ta, zorganizowała z kolei sieć łączniczek z zaufanych dziewcząt zadaniem których było dostarczanie meldunków partyzantom oddziałów "Andrzeja" i "Marcina". Sukcesem tej grupy było uratowanie skatowanego mieszkańca Łazowa oraz akcja na rzecz uwolnienia 49 zakładników ze wsi więzionych w Częstochowie za niesubordynację i pomoc wsi partyzantom. Szczególną odwagą w dniu 7 stycznia 1944 roku "dzień zbiorowej egzekucji" wykazał się druch Ignacy Bakalarz - ówczesny sołtys wsi. Na polecenie dowódcy żandarmerii z Jędrzejowa by jako sołtys wskazał 5 ludzi do rozstrzelania - prosto i bez namysłu odpalił niemcowi .... U mnie we wsi bandytów nie ma, a teraz możecie ,mnie rozstrzelać!.. Ta i inne historie z okresu okupacji zintegrowały mieszkańców wsi wokół łazowskich strażaków - nie dziwi więc, że reaktywacja jednostki po zakończeniu wojny nastąpiła z chwilą wyzwolenia.

Galeria zasłużonych
dla OSP Łazów